Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków

Arthur Schopenhauer nazywał splot słoneczny „mózgiem brzusznym” (cerebrum abdominale), podkreślając ważność i wyjątkowość tego autonomicznego splotu nerwowego w ciele człowieka. Centrum naszej fizyczności, rdzeń napędzający doskonale zorganizowany zestaw mięśni, kości i ścięgien zostaje uzupełniony przez Tomasza Bazana w cybernetyczny upgrade. Dzięki temu tancerz ma szansę skonfrontować się z bezkresem kosmosu.

Solar plexus to spektakl będący swego rodzaju próbą zmierzenia się z granicą wytrzymałości ludzkiego ciała z jednej, i możliwości poznania tajemnic wszechświata z drugiej strony. Przedstawienie zaczyna się jeszcze przed wejściem na salę, gdzie obserwujemy postać poruszającą się w goglach VR z białą laską w dłoni. Paradoksalnie rozszerzona rzeczywistość docierająca do mózgu wędrowca czyni go ślepym na to, co realnie istnieje wokół niego. Rozprawiając o bibliotece jako wymarłym symbolu uporządkowanego, sklasyfikowanego świata, aktor niczym bohater Solaris Lema, sprawia wrażenie otoczonego przez fantomy, czyli nas – wytwór własnej wyobraźni.

Przestrzeń, po której będzie poruszał się tancerz w głównej części spektaklu, jest wyraźnie oddzielona od widowni, i choć jesteśmy blisko – otaczamy głównego bohatera wieczoru niczym żywy ocean, do którego aktor próbuje się odnieść – to cały czas pozostajemy w pozycji „wobec”. Podobnie jak inteligentny twór z powieści autora Cyberiady stajemy się dla międzygwiezdnego podróżnika czymś obcym, zarówno groźnym, jak i ciekawym. Tomasz Bazan, który początkowo porusza się w bezpiecznej, wyraźnie zarysowanej, prostokątnej przestrzeni, lustruje obserwujących go ludzi najpierw przy pomocy rozszerzonej rzeczywistości, a później, gdy nie przynosi to spodziewanych efektów, postanawia zaufać naturalnej fizyczności swojego ciała. Jako części składowe cytoplazmatycznego oceanu możemy milcząco „więzić” tancerza w egzystencjalnej klatce, gdy ten kreśli kolorowe kręgi optycznymi długopisami, zmaga się z podążającym za nim sobowtórem czy wreszcie podejmuje próby zbudowania świetlnego mostu, by jak najbliżej podejść do otaczającego go kosmicznego monstrum.

Widoczne cielesne zmęczenie tancerza wybrzmiewa w drugiej części spektaklu, w której podróżnik przechodzi z geometrycznej strefy w stronę podświetlanych torów rodem z pokładów statków kosmicznych znanych z różnych filmów s-fi. Przy białym, niemalże roboczym świetle, obserwujemy świecące się od potu ciało człowieka, który podejmuje, jak gdyby wbrew sobie, następne próby kontaktu z otaczającym go oceanem ludzi. Bohater zatacza kolejne kręgi, niemalże zahaczając o kolana obserwujących, delikatnie stąpa między świetlówkami będącymi granicą kosmicznego pojazdu. Kiedy zrezygnowany schodzi w końcu ze sceny, zostawia w rękach ludzkiego oceanu swoje gogle VR i gdyby był nieco bardziej cierpliwy, zobaczyłby, że ten w końcu mu odpowiedział, wielokrotnie.

IV Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego „KRoki”, 13-22 maja 2016, Kraków